Nastepna strona
Wyprawy 
Wyprawy do komet

Trochę niespodziewanie pierwszeństwo w badaniu komet przypadło mniej znanej komecie Giacobini-Zinner. Przez jej warkocz, w odległości około 7800 km od jądra, przeleciała we wrześniu 1985 roku sonda ICE (International Cometary Explorer). Pierwotnie sonda ta przeznaczona była do badań okołoziemskich, ale po serii manewrów stała się sondą międzyplanetarną co umożliwiło między innymi pierwsze badanie warkocza komety.
kometa Halleya Pierwsze planowe i liczne badania związane były ze zbliżeniem komety Halleya. W marcu 1986 roku do jądra komety zbliżyły się dwie identyczne sondy radzieckie Wega i minęły je w odległości około 8500 km. Kilka dni później zachodnioeuropejska sonda Giotto dotarła na odległość zaledwie 600 km od jądra (tak bliskie przejście stało się możliwe m.in. dzięki dokładnemu zlokalizowaniu jądra przez sondy Wega). Znacznie dalej przeleciały dwie sondy japońskie: Suisei w odległości około 150 tys. km, zaś Sakigake aż 7 mln km. Z bardzo daleka, bo z odległości ponad 31 mln km, kometę Halleya śledziła też sonda ICE.
Sondy przelatujące przez gazowo-pyłową otoczkę jądra komety były narażone na liczne niebezpieczeństwa. Giotto naliczył np. około 12 tys. uderzeń drobin pyłu, wśród których musiały też występować większe bryłki materii, gdyż część przyrządów sondy została uszkodzona. Tuż przed największym zbliżeniem do jądra poważnemu uszkodzeniu uległa kamera i ostatnie zdjęcia przekazane na Ziemię pochodzą z odległości 1700 km.
jądro komety Borrelly
Obraz jądra komety Borrelly otrzymany wykonany przez sondę Deep Space.
Trzecie spotkanie sondy kosmicznej z kometą miało miejsce w lipcu 1992 roku. Uruchomiony po kilkuletnim odpoczynku Giotto przeleciał wtedy w odległości około 200 km od jądra komety Grigg-Skjellerup. Niestety, uszkodzonej kamery nie udało się uruchomić i uzyskane tym razem wyniki nie były już tak atrakcyjne. Otrzymano jednak ciekawe dane dotyczące emisji gazu i pyłu z jądra komety oraz struktury jego plazmowej otoczki.
Inne zdjęcia komety uzyskano z sondy Deep Space 1 wystrzelonej w październiku 1998 roku. We wrześniu 2001 roku przeleciała w odległości około 2200 km od jądra komety Borrelly, wykonując serię wspaniałych zdjęć. Jądro komety ma rozmiary 8x3 kilometry. Na zdjęciach można rozróżnić szczegóły o wielkości około 100 metrów. Otrzymaliśmy kolejny dowód na to, iż nasze wyobrażenia o budowie i pochodzeniu komet są poprawne. Komety - to swego rodzaju astronomiczne skamieniałości, które przetrwały w nienaruszonym stanie przez 4,5 mld lat. Gdy powstawały, w Układzie Słonecznym nie było jeszcze planet.

Pobranie próbki komety

sonda Stardust W 1999 roku wystartowała sonda Stardust (stardust po angielsku oznacza gwiezdny pył), która 2 stycznia 2004 roku dotarła do komety Wild 2. Za pomocą kolektora wykonanego ze specjalnego aerozolu (przypominała wystającą z sondy rakietę tenisową) nastąpiło pobranie próbki materii kometarnej. Następnie sonda wyruszyła w podróż powrotną i w styczniu 2006 roku wylądowała pomyślnie z próbkami materii kometarnej oraz pyłu międzyplanetarnego. W specjalnych warunkach, kapsuła została otwarta. Aerożel był wręcz poszatkowany przez zderzenia, których liczbę szacuje się na ponad milion. Większość ziarenek pyłu kometarnego, z którymi zderzył się aerożel, ma mikroskopijne rozmiary, lecz są też ślady po większych kolizjach. Po pierwszych badaniach okazało się, że niektóre z tych ziarenek zawierają materiał, który uformował się w bardzo wysokich temperaturach. Ten fakt zaskoczył naukowców, gdyż komety powstawały na zimnych, zewnętrznych krańcach wczesnego Układu Słonecznego. Nietypowe minerały w próbkach ze Stardust mogły powstać w centrum dysku, gdzie temperatury przekraczały tysiąc stopni Celsjusza. Następnie, w jakiś sposób, musiały się jednak przedostać do najzimniejszego regionu układu położonego poza orbitą Neptuna, znanego jako pas Kuipera. Tam właśnie bowiem formowały się komety.
kometa Wild 2
Zdjęcie jądra komety Wild 2 wykonane 2 stycznia 2004, średnica jądra wynosi około 5 km
Podczas największego zbliżenia do komety Wild 2 Stardust wykonał 72 zdjęcia komety z odległości zaledwie 240 km. Ujawniły one na powierzchni jądra spore depresje albo kratery. Prawdopodobnie są skutkiem jakichś procesów, których nigdy jeszcze nie obserwowaliśmy na tych prymitywnych ciałach niebieskich. Sonda przedzierając się przez strumień cząstek wyrzuconych z jądra komety wykonała zdjęcia jej powierzchni. Na jednym z nich, wykonanym z odległości 500 km, widać wyraźnie zagłębienia i dziury powstałe po odsublimowanym materiale. Dodatkowo z jądra bucha aż pięć gejzerów wyrzucających intensywnie cząstki gazu i pyłu. To ostatnie odkrycie jest dużą niespodzianką, ponieważ naukowcy nie spodziewali się w ogóle żadnego gejzeru i sądzili, że kometa jest znacznie mniej aktywna.
Tak wysoka aktywność i duża ilość wyrzucanych cząstek była bardzo niebezpieczna dla sondy, gdyż przeleciała obok komety prędkością zaledwie 6.1 km/s (sonda Giotto, która w 1986 roku dotarła w pobliże komety Halleya, minęła jej jądro z prędkością ponad 60 km/s). Stardust przeleciał przez dwa takie gejzery i na szczęście przetrwał zbliżenie. Nie udało się to sondzie Giotto, która w roku 1985 przeszła tylko 500 km od jądra komety Halley'a i uległa poważnym uszkodzeniom.
Planetoida Annefrank
Planetoida 5535 Annefrank, zdjęcie wykonane przez Stardust
Cel sondy, kometa Wild 2 została odkryta w 1978 roku przez Paula Wildaw Zimmerwald (Szwajcaria). Do września 1974 roku krążyła po eliptycznej orbicie mieszczącej się między orbitami Urana i Jowisza. We wrześniu 1974 roku znacznie zbliżyła się do Jowisza, co spowodowało "przerzucenie" jej do wnętrza Układu Słonecznego. Obecnie krąży po orbicie leżącej między orbitami Jowisza i Marsa. Jej jądro jest niewielkim obiektem o średnicy około 5 km i gęstości około 0.5g/cm3.
2 listopada 2002 roku sonda Stardust zbliżyła się na odległość 3300 km do planetoidy Annefrank. Stardust robił jej zdjęcia przez pół godziny, mknąc z prędkością 7 km/s. W ten sposób uzyskano 70 obrazów Annefrank, z rozdzielczością sięgającą 200 metrów na piksel. Jak przewidywano, powierzchnia planetoidy okazała się pokryta licznymi kraterami i przykryta pyłem. Annefrank ma długość 8 km.

Materiały opracowano na podstawie internetowych informacji zamieszczonych w:
w serwisie naukowym Gazety Wyborczej i serwisie naukowym portalu Onet.
Relacja z wyprawy sondy Stardust znajduje się pod adresem: http://stardust.jpl.nasa.gov/

Uderzenie w głowę komety Tempel 1

sonda Deep Impact 12 stycznia 2005 roku została wystrzelona sonda Deep Impact. Składała się ona z członu macierzystego oraz członu przeznaczonego do uderzenia w jądro komety (tzw. "impactor"). Głównym celem misji było odpalenie ważącego 370 kilogramów pocisku, który miał wybić krater w jądro komety Tempel 1. Uwolnienie lądownika nastąpiło 3 lipca 2005, a uderzenie 4 lipca z prędkością około 10 kilometrów na sekundę. Powstał krater o średnicy 100 metrów i głębokości 30 metrów. Ze zdjęć wykonanych przez sondę wynika, że jądro komety Tempel 1 to nieregularna elipsoida o rozmiarach 7,6x4,9km. Powierzchnia komety jest pokryta grubą warstwą pyłu o spoistości zaspy świeżo nawianego śnieżnego puchu.
Tempel 1
Zdjęcie komety wykonane tuż po uderzeniu pocisku
Szacunkowa gęstość jest dwa razy mniejsza od gęstości wody, co świadczy, że jest to obiekt silnie porowaty i prawdopodobnie 75% jego objętości stanowi pusta przestrzeń. Powierzchnia komety jest słabo urzeźbiona i widać tylko nieliczne kratery o niewielkich rozmiarach i łagodnych zboczach. Tuż po uderzeniu w widmie strugi wydobywającej się z jądra dominowała woda oraz pyły. Później dołączyły związki organiczne (wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne) i węglany (prawdopodobnie dolomit) i minerały ilaste. Do obserwacji chmury gazu i pyłu wyrzuconej w zderzeniu wykorzystano satelitę Swift. Prowadzono badania w promieniach rentgenowskich, bowiem pozwalają one z dużą
Tempel 1
Jądro komety Tempel 1
dokładnością oszacować ilość wyrzuconego materiału i jego skład chemiczny. Jasność w tej dziedzinie widma zależy bowiem mocno od ilości wody wyrzuconej w zderzeniu i natężenia wiatru słonecznego docierającego do komety. Z pomiarów wynika, że zderzenie było odpowiedzialne za wyrzucenie w przestrzeń aż 250 tysięcy ton wody!
Ponieważ porowate warstwy zewnętrzne chronią jądro przed promieniami słonecznymi, to naukowcy twierdzą, że materia komety dotrwała do naszych czasów w stanie, w jakim znajdowała się tuż po uformowaniu się komety czyli zaraz po powstaniu Układu Słonecznego. Zgodnie z obecną wiedzą komety powstały na peryferiach dysku planetarnego, który wirował wokół młodego Słońca. Takiej możliwości wydaje się jednak przeczyć obecność węglanów i minerałów. Być może dysk protoplanetarny był wymieszany znaczniej silniej, niż to sobie wyobrażano.
Misja miała też cel bardziej praktyczny. Jest to próba generalna zmierzenia się z kometą, która kiedyś może znaleźć się na kursie Ziemi i zagrozić naszej cywilizacji. Najlepszą metodą uniknięcia zagrożenia jest zepchnięcie takiej komety z kursu. Być może da się to zrobić za pomocą tego typu pocisku, jaki był na Deep Impact, choć na pewno sporo cięższego. Naukowcy przewidują, że 370 kilogramowy pocisk wyhamuje prędkość Tempel-1 o ledwie 0,0001 milimetra na sekundę.

Osadzenie próbnika na powierzchni komety

widok sondy Rosetta
Soda Rosetta w przestrzeni kosmicznej
Najbardziej ambitną misją badawczą przygotowaną przez Europejską Agencję Kosmiczną ESA jest podróż sondy Rosetta, podczas której na powierzchni jądra komety Czuriumow-Gerasimenko (pierwotnie Wirtanen) ma zostać osadzony lądownik z bogatym zestawem przyrządów pomiarowych.
Start Rosetty miał nastąpić w styczniu 2003 roku i po prawie dziewięciu latach lotu sonda dotarłaby do komety Wirtanen. Niestety w grudniu 2002 roku eksplodowała rakieta Ariane-5, która miała wynieść sondę w kosmos. Misję trzeba było odłożyć. Stało się też jasne, że pierwotny cel - kometa Wirtanena - jest dla sondy nieosiągalny. Teraz celem podróży obrano kometę 67P/Czuriumow-Gerasimenko. Start nastąpił 2 marca 2004 roku z kosmodromu w Gujanie Francuskiej.
Sonda waży 1200 kg, a lądownik tylko 90 kg. Mierzy 2,8 m szerokości i 2,1 m wysokości. W przestrzeni kosmicznej rozwinęła ogromne baterie słoneczne o
kometa Wirtanen
Orbita i położenie sondy 67P/Czuriumow-Gerasimenko
długości 32 metry i całkowitej powierzchni 62 metry kwadratowe. Trajektoria lotu Rosetty jest niezwykle zawikłana. Osiągnięcie komety wyłącznie za pomocą silników wymagałoby użycia tak wielkiej ilości paliwa, że masa startowa sondy byłaby wielokrotnie większa od maksymalnego ładunku, jaki mogą wynieść w kosmos najpotężniejsze współczesne rakiety. Najpierw wiele razy okrąży Słońce, trzy razy przeleci w pobliżu Ziemi, raz - koło Marsa. Wykorzystując grawitację tych ciał, odepchnie się i pomknie w kosmos. W marcu 2005 roku pierwszy raz przeleciała koło Ziemi, w lutym 2007 przeleci obok Marsa, w listopadzie 2007 nastąpi spotkanie z Ziemią, w listopad 2009 przeleci znów obok Ziemi i końcu w sierpniu 2014 wejdzie na orbitę wokół komety aby w listopadzie 2014 po ponad 10 latach podróży mogło nastąpić lądowanie specjalnego pojazdu nazwanego Philae z aparaturą badawczą.
kometa 67P/Czuriumow-Gerasimenko
Zdjęcie komety 67P/Czuriumow-Gerasimenko
Naukowcy trochę obawiają się tego lądowania, gdyż kometa Czuriumow-Gerasimenko ma kilka razy większą średnicę niż kometa Wirtanena, a nie ma już czasu, by dokonywać zmian w konstrukcji próbnika. W skład tej aparatury wchodzi m.in. MUPUS - polski wielozadaniowy przyrząd do pomiarów własności fizycznych jądra komety, skonstruowany w Centrum Badań Kosmicznych PAN. MUPUS - rodzaj mechanicznej ręki - wysunie z lądownika szpikulec z różnymi czujnikami i wbije go na głębokość 37 cm w skorupę komety. Pozwoli to uzyskać informacje o jej strukturze i własnościach fizycznych.
Naukowcy z ciekawością oczekują rezultatów pomiarów. Komety przylatują z odległych zakątków Układu Słonecznego. Przez miliardy lat przebywały z dala od Słońca w bardzo niskiej temperaturze, w której zastygają wszelkie reakcje chemiczne. Są więc doskonale zakonserwowanym świadkiem z czasów narodzin planet. Dotychczas z dalszych i bliższych odległości badaliśmy tylko warkocz komety - gazy i pyły, które wyparowały w słonecznym cieple, mogły więc przejść przemianę, przereagować. Dopiero Rosetta ma szansę poznać w miarę nienaruszony, najstarszy materiał naszego układu. Instrumenty sondy i lądownika dokonają analiz chemicznych i fizycznych na powierzchni i wewnątrz jądra komety. Będzie można np. sprawdzić hipotezę, czy to komety dostarczyły wodę na Ziemię. Wiadomo, że jest tam zamrożony tlenek i dwutlenek węgla, amoniak, metan, cyjanowodór. Ale może znajdziemy też też złożone cząsteczki organiczne, które według niektórych hipotez przyniosły niegdyś życie na Ziemię.
Nastepna strona Poczatek tematu
Wyprawy