Wolfgang Pauli (1900 - 1958)
Fizyk szwajcarski pochodzenia austriackiego, otrzymał Nagrodę Nobla w 1945 roku za odkrycie zakazu przyjmowania tych samych liczb kwantowych (zakaz Pauliego), przewidział istnienie neutrina.
Jednego razu odbywał się wykład o grawitacyjnym przesunięciu linii widmowych ku podczerwieni. Pauli był w wyjątkowo złej formie. Mylił się przy rachunkach i w końcu otrzymał wzór ze złym znakiem. Starł go i zaczął chodzić wzdłuż tablicy coraz szybciej, zmieniając znak jeszcze parę razy. W końcu zrezygnowany odwrócił się do audytorium i powiedział:- Mam nadzieję, że teraz wszyscy dobrze zrozumieli przesunięcie ku podczerwieni.
Wszystkie osiągnięcia Pauliego dotyczyły fizyki teoretycznej. W laboratorium był niemile widzianym intruzem. Wśród fizyków krążyły opowieści o tak zwanym "efekcie Pauliego". Polegał on na tym, że ilekroć słynny teoretyk pojawił się w pracowni, psuły się przyrządy, a doświadczenia nie udawały się. Pewnego razu w laboratorium Jamsa Francka w Getyndze nastąpiła eksplozja. Zupełnie nieoczekiwanie aparatura uległa całkowitemu zniszczeniu. Szybko znaleziono powód tego nieszczęścia. Na stacji w Getyndze zatrzymał się właśnie pociąg jadący z Zurychu do Kopenhagi. Wśród jego pasażerów był Pauli.
Pewnego razu Pauli przedstawiał swoją propozycje teorii wszystkiego, gdy wśród publiczności był obecny Niels Bohr, na którym teoria nie wywarła szczególnego wrażenia. Podniósł rękę i powiedział:
- Wszyscy tutaj na sali zgadzamy się, że twoja teoria jest szalona. Nie możemy się jednak zgodzić co do tego, czy jest ona wystarczająco szalona.
Długo oczekiwany odczyt Pauliego w Cambridge odbywał się w sali gdzie skrzypiała jedna deska. Kiedy Pauli natrafił na skrzypiącą deskę, zamiast jej unikać, celowo chodził po niej tam i z powrotem przez cały czas, skrzypiąc niemiłosiernie. Gdyby nagle ktoś zachichotał, ogarnęłoby to w mgnieniu oka całą salę, niczym ogień wyschnięte drewno w kominku. Na dodatek Pauli mówił o rozwiązywaniu liczącego dwadzieścia lat problemu z elektrodynamiki kwantowej, co stanowiło temat naprawdę wyrafinowany i większość audytorium nic z tego nie rozumiała. Najgorszy był moment, gdy Pauli podszedł do tablicy, dopisał maleńki symbol do niezmiernie długiego wzoru, wrócił do skrzypiącej deski, przeszedł po niej kilkakrotnie, zatrzymał się i grożąc przez cały czas palcem, powiedział:- To wynika z przyjętej konwencji.
Pauli znany był ze swojego przesadnego krytycyzmu. Jeden z jego doktorantów wspominał:
- Pracować dla Pauliego to było cudowne. Można go było pytać o wszystko i nie bać się, że uzna jakieś pytanie za głupie. Pauli wszystkie pytania uznawał za głupie.
Gdy w 1928 r. Pauli przyjechał do Leydy wygłosić referat, Paul Ehrenferst przyjrzał się mu i powiedział:
- Pańskie prace podobają mi się bardziej niż pan.
Pauli odrzekł:
- A ze mną jest akurat odwrotnie.
Po śmierci Pauli poszedł do nieba, Bóg powiedział do niego:
- Byłeś dobrym człowiekiem i dobrym fizykiem. Czy mogę zrobić coś, co sprawiło ci przyjemność?
Na to Pauli:
- Panie Boże, chciałbym znać sekret budowy świata, bo całe życie starałem się go poznać.
- Proszę bardzo - rzekł Bóg, wyciągnął kredę, stworzył tablicę i napisał na niej kilka równań.
- Oto jest ten sekret.
Pauli podszedł do tablicy, pokręcił głową i powiedział jedno, bardzo często przez siebie używane słowo:
- Dummnkopf (dureń).
Paul Adrien Maurice Dirac (1902 - 1984)
Fizyk angielski, dostał Nagrodę Nobla w 1933 roku za wkład w rozwój mechaniki kwantowej, przewidział istnienie pozytonu i antymaterii.
Dirac był naukowym samotnikiem, człowiekiem niezwykle małomównym, skromnym i nie dbającym o rozgłos. Podobno przyczyną było to, że jego ojciec, który pochodził z rodziny francuskojęzycznej, zmuszał dzieci do rozmawiania w domu po francusku. Dirac zaś nie potrafił mówić po francusku, więc milczał. Już jako sławny fizyk Dirac udzielił wywiadu pewnemu dziennikarzowi w Ameryce, który potem napisał, że powitalne "proszę wejść" przy drzwiach było jednym z najdłuższych zdań w całym wywiadzie. Dirac zachowywał się tak, jakby miał mnóstwo czasu, a jego najważniejszym zadaniem było wyglądanie przez okno.- Profesorze, czy mógłby pan objaśnić mi swe badania? - Nie.
- Czy chadza pan do kina? - Tak.
- A kiedy był pan ostatnio w kinie?- W 1920 roku.
Gdy pewnego razu jego żona Diraca organizowała w domu przyjęcie i zapytała, czy ma jakichś doktorantów, których mógłby zaprosić, Dirac odpowiedział:
- Miałem jednego, ale zmarł.
Dirac słynął nie tylko z lakoniczności ale również z braku cierpliwości dla ludzi mniej inteligentnych. Po jednym z wykładów, w czasie przeznaczonym na pytania i odpowiedzi, jego słuchacz poskarżył się:
- Doktorze Dirac, nie rozumiem, jak wyprowadził pan ten wzór w górnym lewym rogu tablicy.
Dirac odpowiedział:
- To jest stwierdzenie, a nie pytanie. Następne pytanie, proszę.
Sir James Chadwick (1891 - 1974)
Fizyk angielski, dostał Nagrodę Nobla w 1935 roku za odkrycie neutronu.
Został fizykiem przez przypadek. Kiedy zdawał egzamin na wyższe studia matematyczne na uniwersytecie w Manchesterze, przez pomyłkę usiadł na ławce dla kandydatów na przyszłych fizyków. Dopiero po zdanym egzaminie zdał sobie z tego sprawę. Był jednak tak nieśmiały, że wstydził się przyznać do pomyłki egzaminatorom.
Hendrik Antoon Lorentz (1853 - 1928)
Fizyk holenderski, otrzymał Nagrodę Nobla za badanie wpływu pola magnetycznego na promieniowanie świetlne, wyprowadził wzory na przekształcenie czasoprzestrzeni między układami inercjalnymi, znalazł wyrażenie na siłę działającą na poruszający się ładunek w polu magnetycznym.
Był cichy, spokojny, dość wątły i bardzo późno nauczył się mówić. Już jako 18-latek ukończył z wyróżnieniem studia matematyczne i fizyczne na uniwersytecie w Lejdzie. Na końcowym egzaminie z matematyki egzaminator uznał wprawdzie, że Lorenz wypadł wystarczająco dobrze, żeby zaliczyć, ale wyraził pewne rozczarowanie poziomem jego przygotowania. Później jednak wyszło na jaw, że egzaminator przez pomyłkę uznał, iż to jest egzamin doktorski.
Georg Simon Ohm (1787 - 1854)
Niemiecki nauczyciel matematyki, z zainteresowania fizyk, odkrył proporcjonalność między natężeniem prądu a napięciem.

W Koloni będąc nauczycielem matematyki Ohm zainteresował się fizyką w 1825 roku podał wyniki badania prądu z galwanicznej baterii Volty przez druty różnej długości. Miarą prądu było wychylenie igły magnetycznej umieszczonej obok drutu. Dodatkowo przyjął jako parametr skomplikowaną funkcję tego wychylenia, co spowodowało, że prawo swoje zapisał, najpierw używając logarytmów. Wyniki ogłosił w pracy "Obwód galwaniczny opisany matematycznie". Skomplikowana postać matematyczna spowodowały falę krytyki. Nie zmieniło sytuacji po ogłoszeniu streszczenia w postaci już niewiele od tej, którą znamy z obecnych podręczników.
Profesor z Berlina Georg Friedrich Pohl napisał o jego pracach, że "każdy, kto patrzy na świat z szacunkiem dla jego urządzenia, musi odwrócić się od tej książki jako produkt nieuleczalnego urojeni, którego jedynym celem jest umniejszenie dostojeństwa przyrody". Zdaniem Pohla teoria Ohma to stek nagich fantazji, które nie znajdują potwierdzenia nawet w najbardziej powierzchownych obserwacjach faktów". W końcu pruski minister edukacji, przekonany krytycznymi uwagami, powiedział, że "fizyk głoszący takie herezje nie zasługuje na to aby nauczać". Głęboko dotknięty tymi uwagami Ohm zrezygnował z nauczania w Koloni.
Mikołaj Kopernik (1473 - 1543)
Astronom i lekarz, twórca jednolitej i syntetycznej teorii systemu heliocentrycznego.
W 1516 roku Krzyżacy próbowali zdobywać zamek Olsztyn, którego dowódcą był Kopernik. W czasie oblężenia cała załoga cierpiała na chorobę. Kopernik wykrył, że przyczyną jest spożywanie chleba. Niestety, w warunkach oblężenia spożywanie czegoś innego nie było możliwe. Kopernik wysnuł, że szkodzi nie tyle chleb, ile raczej sposób jego spożywania na zamku. Kromki ówczesnego chleba, dość twardego, z grubo zmielonej mąki, nie dało się szybko zjeść. Często jedli w marszu i często zdarzało im się upuścić chleb na ziemie, otrząsali go i zjadali. A przy okazji połykali całą masę brudu. I być może to właśnie, jak podejrzewał Kopernik, a nie sam chleb, było przyczyną tajemniczej epidemii. Lekarz-astronom wpadł na pomysł, aby powierzchnię chleba posmarować jakąś jasną, jadalną substancją, tak aby na jej tle łatwo było zauważyć ewentualne zabrudzenia, a w razie potrzeby brud wraz z ochronną warstwą usunąć z bochenka. Do tego celu znakomita okazała się mocno ubita śmietana, czyli masło. I tak powstała kanapka..Leopold Infeld (1898 - 1968)
Fizyk polski, zajmował się teorią względności, zorganizował w Uniwersytecie Warszawskim silny ośrodek badań fizyki teoretycznej.
Leopold Infeld gdy organizował Instytut Fizyki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie to odwiedził Marcina Mięsowicza w jego mieszkaniu w Krakowie i zaproponował mu przeniesienie do Warszawy. Chcąc się wykręcić Mięsowicz powiedział:- Ja mam w Krakowie cały zespół współpracowników, których nie mogę opuścić.
Infeld odrzekł:
- To żadna trudność, przeniesiemy do Warszawy wszystkich, których pan będzie potrzebował.
Ale sprytny Mięsowicz podszedł do okna, a mieszkał tuż przy rynku i wskazał wieżę Kościoła Mariackiego.
- Ale ja mam tu wspaniały widok, którego nie chcę stracić.
Infeld odrzekł:
- No tak, tego widoku nie możemy przenieść do Warszawy.
Leopold infeld wszystko chciał załatwiać, zaczynając od najwyższego szczebla. Podczas wizyty w Warszawie wybitnego fizyka austriackiego Victora Weisskopfa Infeld postanowił z nim iść do kina. Gdy przy kasie było kilka osób Infeld przyzwyczajony do rozmowy z najwyższymi władzami przedstawił się bileterce i zażądał widzenia z dyrektorem kina. Na odpowiedź, że dyrektora nie ma zaczął głośno besztać personel za nieporządek i brak dyscypliny. Weisskopf obserwował tę niezrozumiałą scenę i gdy dowiedział się o co chodzi, rzekł:
Przecież przy kasie nie ma tłoku i zapewne są jeszcze bilety.
Infeld zreflektował się i ze śmiechem podszedł do kasy.
Karl Schwarzschild (1873 - 1916)
Fizyk i astronom niemiecki, przedstawił rozwiązania równań Einsteina, obliczył promień obiektu, z którego nie może wyjść światło, zwanego obecnie promieniem Schwarzschilda.
Schwarzschild był człowiekiem bardzo roztargnionym. Świadczy o tym zabawna historia opowiadana przez Maxa Borna. W pewnej restauracji w Getyndze młodzi profesorowie i wykładowcy uniwersytetu zwykli się zbierać na lunch. Schwarzschild był jej stałym bywalcem aż do czasu swego małżeństwa. Parę tygodni po ślubie pojawił się jednak niespodziewanie przy stoliku i wdał się w dyskusję z kolegami. Po jakimś czasie jeden z obecnych zapytał:
- Jak się panu podoba życie człowieka żonatego?
Schwarzschild złapał się za głowę, zarumienił się i z okrzykiem:
- Życie człowieka żonatego, ojej, zupełnie zapomniałem! - i wybiegł z restauracji.
Nicolaas Bloembergen (ur. 1920)
Fizyk amerykański pochodzenia holenderskiego, otrzymał w 1981 roku Nagrodę Nobla za odkrycie masera trójpoziomowego.
Kiedy w 1964 r. Amerykanin Charles Townes otrzymał Nagrodę Nobla z fizyki za skonstruowanie lasera rubinowego, ofiarował żonie na pamiątkę kosztowny rubin. Gdy potem w roku 1981 laureatem nagrody został Nicolaas Bloembergen, odkrywca masera trójpoziomowego, jego żona upomniała się o odpowiedni klejnot, powołując się na przykład Townesa.
- Moja droga, jeśli tak bardzo chcesz, to jestem skłonny pójść w ślady Townesa. Muszę cię jednak ostrzec, że mój laser pracuje na cyjanku - odparł Bloembergen.